Kryzys nauki – jak z niego wybrnąć

Nauka języka jest trudna, nie wszystko jest logiczne, czasem jest więcej wyjątków niż zasad, a ogrom materiału przytłacza. Zapominamy, mylimy, mieszamy i zaczynamy odczuwać coraz większą frustrację i niechęć do nauki. Dwa kroki w przód i jeden w tył, brak postępów i zniechęcenie. Kryzys. Jak wreszcie z tego wybrnąć?

Jak głęboki jest ten kryzys?

Najważniejszy jest sam początek. I tak, będzie trochę jak u psychologa na kozetce, gdzie musisz się wygadać i dojść do sedna problemu. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo gabinety psychologów widziałam tylko w amerykańskich filmach, więc może być różnie…

Wracając do tematu – najpierw musisz określić w czym problem. Skąd to nagłe zniechęcenie? Narastało od miesięcy, czy pojawiło się teraz? Co je spowodowało? Na co najbardziej nie masz ochoty?

I tutaj muszę też dodać, że jest to całkowicie normalne uczucie i wszyscy mamy takie momenty w nauce języka, gdy chcemy to wszystko rzucić w cholerę i wyjechać w Bieszczady! Bo nauka to jest ciężka praca! I na dodatek nie zawsze widać jej efekty, czasem trzeba na nie czekać naprawdę długo, a przecież każdy z nas może zwyczajnie stracić cierpliwość.

W takim razie: co tak naprawdę najbardziej wnerwia Cię w nauce języka?

Kryzys ze zdenerwowania: nie wiem co jest źle

Pierwsza opcja jaka przyszła mi do głowy to “nie wiem, czego nie wiem”. Zwyczajnie nie masz pojęcia czego tak właściwie masz się uczyć albo co robisz źle, że nie wychodzi. I w efekcie albo się nie uczysz, bo nie wiesz czego albo się denerwujesz, że nie potrafisz a przecież się uczysz.

A potem to wszystko zaczyna Cię irytować, więc po prostu odkładasz naukę na potem, bo przecież kiedyś o tym pomyślisz i rozwiążesz tą zagadkę, prawda? I mamy tutaj błędne koło!

Kryzys z zagubienia: nie wiem od czego zacząć

Druga opcja jest podobna – “mam tyle do nauki, że nie wiem od czego zacząć”. Więc nie zaczynam wcale, bo to wszystko przytłacza. Materiału jest tyle, że pewnie i tak nigdy tego nie zrozumiesz albo nie zdążysz nauczyć się na czas.

Wszystko wydaje się być ważne, każdy błąd karygodny i niewybaczalny, a wszystkie braki w pamięci i potknięcia absolutnie haniebne. Każdy kontakt z językiem tylko udowadnia Ci, ile jeszcze musisz się nauczyć i ciągle czujesz się mieszana z błotem i poniżana. Bo przecież jeszcze TYLE nie umiesz!

Kryzys ze zniechęcenia : nie chcę nawet myśleć o nauce

Trzecia opcja to totalne zniechęcenie, demotywacja i brak inspiracji. Zwyczajnie nawet nie chce Ci się myśleć o nauce. Wszystko, co wcześniej sprawiało Ci radość nagle przestało mieć jakikolwiek sens. Mówimy o nauce języka oczywiście, jeśli tak czujesz się ogólnie codziennie to proszę, skorzystaj z pomocy profesjonalisty.

Wyjście z kryzysu: zapisz, co już wiesz

Jak z tego wyjść? Najpierw czeka Cię trochę pisania. Zacznij od tego, co już wiesz. Zrób długą listę rzeczy, które potrafisz zrobić w obcym języku. I nie ważne jak dokładne będą Twoje punkty, to zależy od poziomu językowego. Skup się na pozytywach i tym, co osiągnęłaś do tej pory.

Postaraj się wypisać chociaż 30 punktów. Dlaczego aż tyle? Bo wtedy musisz faktycznie siąść i zastanowić się nad swoją nauką. I nawet jeśli dopiero zaczynasz, to Twoja lista może składać się z punktów typu “potrafię się przedstawić” albo “umiem liczyć do 5”.

Wyjście z kryzysu: po co się uczysz?

Następnie chciałabym żebyś porządnie zastanowiła się nad swoim celem nauki. Po co tak właściwie to robisz? Do czego dążysz i co chcesz osiągnąć? Co Ci to da? Co to zmieni w Twoim życiu? Jakie będą pozytywne efekty Twojej znajomości języka?

Wiele osób ma problem właśnie z tym punktem, a to cel nauki jest najważniejszy! I z tego powodu napisałam artykuł na ten temat: Ustal i osiągnij cel.

Wyjście z kryzysu: odzyskaj radość z nauki

Skoro już wiesz, co już wiesz i po co sobie to robisz, to pora zacząć znów się uczyć! Mam dla Ciebie cztery propozycje.

Koniec kryzysu: teraz język to rozrywka

Znów zacznij używać języka w celach rozrywkowych. Seriale, filmy, muzyka, książki, audiobooki, radio… Wszystko to, co robisz dla relaksu na co dzień! Jeśli absolutnie nie masz ochoty to chociaż podczas oglądania Netflixa włącz obcojęzyczne audio i polskie napisy. Zawsze to jakiś (mały) krok do przodu.

Jeśli chcesz poczytać na ten temat więcej, to napisałam o tym cały artykuł: 6 nawyków przydatnych w nauce języka.

Koniec kryzysu: podejście minimum

A skoro już mówimy o małych krokach do przodu, to warto zatrzymać się przy nich na dłużej. Bardzo często odczuwamy zniechęcenie, bo wiemy jak długa droga przed nami, a w jej trakcie żadnych nagród. Pora to zmienić!

Duży cel na końcu jest bardzo przydatny, ale do codziennej motywacji lepszy jest cel na już. Jak absurdalnie małe minimum musisz wykonać żeby go zrealizować? Powtórzyć jedno słówko? Przeczytać jedno zdanie? Obejrzeć jedną minutę filmu?

Takie podejście wydaje się być absolutnie pozbawione sensu, ale jak zapewne już wiesz najgorzej jest zacząć! A skoro masz zrobić coś tak małego i wcale nie oczekujesz, że zrobisz więcej, to zacząć jest dużo łatwiej.

Gdy zaczniesz czuć się bardziej komfortowo na myśl o nauce, powoli wydłużaj cel dzienny. Ale nie przesadzaj! Bądź realistyczna. O tym też napisałam cały artykuł – Filozofia mały kroków, czyli kaizen w nauce języków.

Koniec kryzysu: zmiana nawyków

Masz dość rutyny? To ona zniechęca Cię do nauki? Nienawidzisz swojego podręcznika? Ten serial, który oglądasz wcale nie jest ciekawy? Masz wrażenie, że ciągle robisz to samo? Zmień to!

Pamiętaj, że tak naprawdę nikt nie zmusza Cię do nauki ciągle z tych samych materiałów. Możesz zmienić podręcznik, aplikacje i serial. Zacznij się uczyć w całkowicie odmienny sposób niż do tej pory.

W przypadku zniechęcenia do języka najważniejszy jest jakikolwiek kontakt i utrzymanie nauki, więc może to być nawet cofanie się w rozwoju i powrót na niższe poziomy, o ile coś takiego będzie sprawiać Ci przyjemność.

Do nauki niestety nikt nie jest w stanie Cię zmusić, musisz sama się na nią otworzyć, co najwyżej możesz się do niej odpowiednio zmotywować. Albo…

Koniec kryzysu: może partner do nauki?

Możesz też skorzystać ze zbiorowej motywacji! Czasem potrzebujemy takiego bata nad sobą i tej drugiej osoby, która przypilnuje, pomoże i sprawdzi, czy wykonujemy zadania. Może właśnie tego potrzebujesz?

Partner do nauki może uczyć się tego samego, co Ty, ale tak naprawdę wcale nie musi. Najbardziej wartościowa jest taka osoba, która wie trochę więcej od Ciebie, jest w stanie Ci pomóc i doradzić, ale przede wszystkim jest żywo zainteresowana Twoimi postępami. Może to być rodzic, partner, przyjaciółka albo osoba poznana w internecie.

Idealny partner do nauki sprawdza, czy się uczysz i do tego zachęca, ale jest w stanie zrozumieć chwilowe przerwy, zastoje i potknięcia. Zauważyłam, że na naszej grupie na Facebooku – Klub Nauki Języków, już zaczęliście szukać sobie partnerów do nauki. To cudownie!

Wyjście z kryzysu: poproś o pomoc

A jeśli jednak czujesz, że sama nie dasz rady językowo, to poproś o pomoc doświadczonego lektora. Wsparcie kogoś z zewnątrz, kto faktycznie zna się na swojej pracy, jest nieocenione! Dobry lektor potrafi tak dopasować materiał, żeby wyprowadzić Cię z kryzysu i po każdej lekcji naładować pozytywną energią i chęcią do działania.

Niestety znalezienie takiego lektora z pasją nie jest proste, więc szukaj i sprawdzaj. Nie musisz korzystać z usług tej samej osoby, jeśli lekcje przestały być atrakcyjne albo zwyczajnie się nie polubiliście.

Czytaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *