Jak przeczytać książkę w obcym języku?

Bardzo dużo osób chce przeczytać książkę w języku obcym, zabiera się za to na szybko i dociera do połowy pierwszego rozdziału. Potem książka ląduje w szafce albo na regale i sobie czeka na nowego właściciela. A szkoda! Czytanie w języku obcym może być naprawdę przyjemną i skuteczną częścią nauki języka, o ile będzie się to robiło świadomie.

Krok 1. Wybierz książkę

Wybór książki to najłatwiejszy lub najtrudniejszy krok, w zależności od osoby. Niektórzy z nas mają długie listy oczekujących tytułów (a może nawet stosiki), za to inni spędzają godziny na wyborze idealnej książki.

Tak czy siak, wybór warto przemyśleć. Ma na niego wpływ też Twój poziom językowy, jeśli dopiero zaczynasz naukę, to nie porywaj się do czytania książek. Polecam tą przyjemność od poziomu B1.

Chociaż znajdziesz też lektury uproszczone na A2, a nawet A1, to ich nie polecam. Są dość krótkie, a drogie i zazwyczaj nudne z powodu ograniczonego słownictwa. Lepiej trochę poczekać i poćwiczyć na krótkich tekstach, żeby potem zabrać się za książkę z “B1” na okładce.

Lektury uproszczone

Wspominałam już o lekturach uproszczonych, czyli tekście napisanym na konkretny poziom. To bardzo dobry pomysł, w większości znajdziesz też słowniczek, jakieś zadania na zrozumienie tekstu, a nawet nagrania.

Dobrze jest wybrać lekturę uproszczoną na start przygody z czytaniem w języku obcym, bo taka książka prowadzi nas za rękę przez język i opowieść. Polecam zdecydowanie na poziomach A2+/B1 do B1+/B2.

Lektury autentyczne

Na wyższych poziomach wtajemniczenia językowego, czyli od B2 wzwyż, wybieram już lektury autentyczne. Nie oznacza to, że od razu będę czytać Szekspira w oryginale, ani że będę się katować bajkami dla przedszkolaków. Dobieram książkę w dwóch kategoriach.

Pierwsza z nich to po prostu zainteresowanie – czy przeczytałabym tą książkę po polsku? Jeśli nie, to nie zamierzam zabierać się za nią w obcym języku. To nie ma być męczarnia, a przyjemność, więc tytuł musi być interesujący i ciekawy.

Druga kategoria to poziom językowy. Oczywiście autentyczne lektury nie mają określonego poziomu na okładce, ale są takie, które są napisane prostszym językiem i takie bardziej zawiłe. I nie, nadal nie mówię o bajkach.

Wybieram książkę napisaną nie wcześniej niż 30 lat temu, bo język się zmienia i ewoluuje, zwłaszcza w kontekście technologii. Na początek wybieram książki obyczajowe, o życiu codziennym. Absolutnie nie muszą to być romansidła, ale nie polecam książek historycznych, medycznych, politycznych i ogólnie bardziej specjalistycznych. Do nich potrzebujemy innego zestawu słówek.

Harry Potter nie jest idealną lekturą na start

Harry Potter nie jest idealną lekturą na start o ile nie znasz tej historii na pamięć. Znajdziesz w nim bardzo dużo słów wymyślonych przez Rowling, których nie znajdziesz w słowniku. W zależności od języka były one tłumaczone lub zostawiane w wersji oryginalnej, co też nie ułatwia sprawy.

Podobnie jest ze wszystkimi książkami, które zawierają obce światy – mają bardzo dużo słownictwa charakterystycznego tylko dla tej jednej historii. Jeśli ją znasz i czytasz dla przyjemności, to proszę bardzo, ale musisz być świadoma tych niedogodnień.

Krok 2. Określ, po co chcesz czytać

Skoro masz już odpowiednią lekturę, teraz musisz określić co chcesz z tego czytania wyciągnąć. Są dwie opcje, można:

  1. czytać dla przyjemności i ćwiczyć rozumienie,
  2. czytać dla znajdywania nowych słówek.

Niestety nie da się połączyć obu opcji podczas jednego czytania, chociaż nie wiem jak bardzo byś się starała.

Czytanie dla przyjemności

Czytanie dla przyjemności jest łatwiejsze, szybsze i oczywiście bardziej przyjemne. Zaczynasz poznawać język od tej bardziej naturalnej, użytkowej strony. Historia zaczyna Cię wciągać, łatwiej jest faktycznie skończyć książkę.

Wbrew pozorom korzyści płynące z takiego sposobu czytania są spore. Przede wszystkim spędzisz dobre kilka-kilkanaście godzin z językiem, w zależności od długości książki. Poćwiczysz czytanie ze zrozumieniem i domyślanie się znaczenia słów z kontekstu, a także wyjdziesz poza podręcznik na głębszą wodę.

Czytanie dla znajdowania słówek

Niestety czytanie dla znajdowania słówek to najczęstszy powód zabierania się za książkę. A wcale nie lepszy od poprzedniego! Takie czytanie szybko zniechęca, jest powolne i zamiast na historii, skupiasz się na słówkach.

Czasem przebrnięcie przez jedną stronę tekstu oznacza kilka godzin. Sprawdzając znaczenie każdego słówka i zapisywanie go, przestajesz pamiętać o czym jest tekst. Zaczynasz się nudzić i odkładasz książkę na potem.

Nie jestem zwolennikiem tego typu czytania, ponieważ 99% osób nie przeczyta w ten sposób żadnej książki. Bardzo możliwe, że nawet nie da rady przebrnąć przez pierwszy rozdział.

Jesteś zaawansowana?

W przypadku osób zaawansowanych, na poziomie C1+ polecam wyszukiwanie nowych słówek, sama tak robię z angielskim. Na tym poziomie nie ma ich dużo, w moim przypadku to od zera do pięciu na rozdział.

To dobry sposób na poszerzenie słownictwa bardziej specjalistycznego lub literackiego z dziedzin, które Cię interesują. Może się jednak okazać, że i tak nie wszystkie te słówka są warte zapamiętania, więc (jak zawsze) musisz do tego podejść z głową.

Krok 3. Na czym będziesz czytać?

Masz już tytuł, masz cel, teraz zostało dorwać książkę! Tutaj masz dwie możliwości – wersja papierowa albo ebook. Obie mają swoje wady i zalety.

Wersja papierowa

Bardzo przyjemnie się ją czyta, pachnie i fajnie wygląda na półce. Ma marginesy, po których można gryzmolić. W przypadku lektur uproszczonych to jedyna dostępna wersja.

Wadą jest czas oczekiwania i czasami utrudniony dostęp, w zależności od języka.

Ebook

Ebook, czytany na czytniku a nie komputerze lub telefonie, też ma sporo zalet. Przede wszystkim jest do nich łatwy dostęp i są trochę tańsze, bo nie musisz płacić za dostawę ani na niego czekać.

Czytniki mają też wgrane słowniki (albo możesz sama go dorzucić), dzięki czemu jesteś w stanie szybko podejrzeć słówko, przez które utknęłaś.

Krok 4. Czytaj

Masz już wszystko przygotowane i gotowe, teraz po zacząć czytać. Możesz zrobić sobie plan czytania i założyć, ile stron chcesz przeczytać w ciągu tygodnia albo iść na żywioł i uznać to za dodatek do nauki.

Wszyscy zaczynamy z entuzjazmem, a potem pojawiają się problemy i niepewności. Szybko może się okazać, że źle określiłaś swój poziom albo Twój plan czytania jest zbyt ambitny. Zaczynasz się zniechęcać… Spróbujmy zidentyfikować te problemy.

Czytam i nie rozumiem

Jeśli czytasz i nie rozumiesz całego akapitu, masz kompletną pustkę, to książka jest dla Ciebie za trudna. Wybierz prostszą, tą odłóż na razie na półkę, niech na Ciebie poczeka.

To wcale nie oznacza porażki! Czytanie książek, które są na zdecydowanie wyższym poziomie językowym nie ma sensu. Nie jest to przyjemność, a zniechęcenie. Kontakt z językiem powinien być frajdą, a nie smutnym obowiązkiem, od którego chcesz uciec.

Utknęłam na pierwszej stronie

Utknęłaś już na samym początku… Pomyślmy. Lubisz czytać książki po polsku? Jeśli nie, to już masz swoją odpowiedź. Może po prostu czytanie nie jest dla Ciebie.

A może zaczęłaś sprawdzać każde słowo, którego znaczenia nie byłaś w 100% pewna? W takim razie absolutnie się nie dziwię, że już dalej nie chce Ci się tego robić. Odpuść i czytaj bez sprawdzania wszystkich słówek.

Nie masz czasu? Jeśli faktycznie chcesz przeczytać książkę, to zrób sobie realistyczny plan czytania, np. akapit lub jedną stronę na dzień. Możesz nawet zacząć od czegoś absurdalnego, czyli 1 zdanie dziennie.

Dodatek – sposób dla wytrwałych

Piszę o tym dopiero teraz, bo dla większości osób taki sposób czytania książki będzie nieosiągalny, jednak sprawdzi się w przypadku prawdziwych maniaków językowych.

Jeśli chcesz czytać dla przyjemności, ale równocześnie naprawdę dużo z książki wyciągnąć, to polecam trochę inny sposób czytania. Uprzedzam! To może potrwać naprawdę długo.

Pierwsze czytanie

Najpierw czytasz książkę dla przyjemności, całą. Starasz się zrozumieć jak najwięcej, nie sprawdzasz żadnych słówek. Powinnaś być w stanie zrozumieć ogólną akcję, szczegóły niekoniecznie.

Nie czytasz na czas, ale też nie zatrzymujesz się na długi czas w jednym miejscu. Po prostu czytasz tekst i próbujesz wyciągnąć z niego, ile się da.

Drugie czytanie

Następnie czytasz ponownie tę samą książkę, rozdział po rozdziale. Zapisujesz i/lub podkreślasz niezrozumiałe słowa, a po skończeniu rozdziału sprawdzasz je wszystkie w słowniku i zapisujesz sobie tłumaczenie. Tutaj sprawdza się lepiej osobna lista niż bazgranie po książce, jest po prostu wygodniej.

Trzecie czytanie

Kolejny krok to czytanie znowu tego samego rozdziału, z którego masz przetłumaczone słówka. Korzystasz ze swojego słowniczka i starasz się zrozumieć absolutnie wszystko. Jeśli zostało coś nowego, to uzupełniasz listę.

Tworzenie fiszek

Na koniec pracy z rozdziałem każdy mini-słowniczek przekształcasz w fiszki (osobiście polecam elektroniczne w Anki). Nie oznacza to jednak, że na ślepo je przepisujesz!

Musisz zidentyfikować te słowa, które okażą się faktycznie przydatne. Wywal wszystkie te, które są niepopularne, bardzo specyficzne, nieinteresujące i te, których nie chcesz się nauczyć.

Podsumowując tę metodę

Podsumowując, ta metoda jest bardzo czasochłonna, ale niesamowicie skuteczna. Polecam ją wszystkim osobom, które są maniakami językowymi i chcą nauczyć się dużo w stosunkowo krótkim czasie. Działa!

Czytaj dalej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *