Przygotowania Renaty do egzaminu B2 First (czyli FCE) trwały ponad rok, ale obejmowały jedynie 13 spotkań. Jak to możliwe?
Kto?
Renata to zapracowana mama po 40stce, której bardzo zależało na zmianie pracy, a do tego potrzebowała certyfikatu poświadczającego znajomość języka angielskiego. Nie miała dużo wolnego czasu na naukę, bo kończąc pracę musiała jeszcze ogarnąć dzieci i dom, więc angielski był wciskany gdzie się da. Z powodu napiętego grafiku zdarzało jej się kończyć zajęcia wcześniej lub przerywać na chwilę, żeby zażegnać jakiś konflikt. Krótko mówiąc – warunki nie były lekkie…
Początek
Renata skontaktowała się ze mną w połowie grudnia 2023. Oceniała, że była na poziomie B1/B2 i chciała przygotować się do egzaminu FCE. Nie miała problemów z czytaniem i słuchaniem, ale pisanie i gramatyka stanowiły wyzwanie. Nie miałam wolnych terminów na zajęcia od razu, więc poczekała miesiąc aż będę miała czas w dogodnych dla niej godzinach.
Wszystkich kursantów proszę o rozwiązanie testu próbnego na start. Wtedy jestem w stanie orientacyjnie ocenić jaki termin egzaminu jest realny i na czym najbardziej musimy się skupić podczas wspólnej pracy. Renata nie była wyjątkiem i również sprawdziła swoje możliwości jeszcze przed podpisaniem umowy.
Wyniki były naprawdę dobre! Renata zdobyła wystarczającą liczbę punktów, żeby zdać egzamin „na styk”, tzn. w każdej części zdobyła dokładnie minimum potrzebnych punktów. Z tego powodu oceniłam, że egzamin w sesji wiosennej jest w zasięgu ręki, czyli pomiędzy 3-6 miesięcy pracy.
Nauka
Zaczęłyśmy regularne zajęcia w drugiej połowie stycznia 2024. Poświęciłyśmy czas na sprawdzanie i omawianie tekstów (3 godziny), na ćwiczenie strategii z czytania ze zrozumieniem (1 godzinę), na ćwiczenie strategii słuchania ze zrozumieniem (2 godziny), ćwiczenie mówienia (2 godziny) i ćwiczenia arkusza Use of English (2 godziny). W tym czasie pracowałyśmy z książką First Trainer i udało nam się przebrnąć przez… 1 próbny test.
Z powodu nadmiaru obowiązków rodzinnych, po 10 tygodniach nauki Renata zdecydowała się przerwać przygotowania do egzaminu. Następnie uczyła się samodzielnie, nieregularnie, z doskoku.
Na początku czerwca 2024 spotkałyśmy się na próbnym egzaminie ustnym, na którym przyznała, że przez ostatnie dwa miesiące nie udało jej się ruszyć angielskiego. Próbny egzamin ustny zdała na minimum, bo plątała się w wypowiedziach i kilka razy zdarzyło jej się użyć polskich słów.
Po egzaminie próbnym nie miałyśmy ze sobą kontaktu przez pół roku i, szczerze mówiąc, całkowicie zapomniałam o tych przygotowaniach. Osoby porzucające naukę zdarzają się dość często, bo jednak jest to ciężka praca, która wymaga pewnych poświęceń i wyrzeczeń.
Z tego powodu niesamowicie się zdziwiłam, gdy napisała do mnie pod koniec stycznia 2025, że zarezerwowała sobie egzamin na 1 marca. Chciała wreszcie mieć to za sobą i nie odwlekać egzaminu w nieskończoność. W momencie, gdy do mnie napisała do egzaminu zostały jej 4 tygodnie, a mój grafik był dość mocno zapełniony…
Udało nam się umówić na trzy spotkania w lutym, żeby na szybko przypomnieć najważniejsze strategie egzaminacyjne, głównie poćwiczyć pisanie i mówienie. Podczas tych trzech godzin zdołałyśmy na szybko odświeżyć pisanie esejów, raportów, recenzji i artykułów, a także przećwiczyć i omówić egzamin ustny. Na nic więcej czasu nie starczyło.
Renata już wcześniej samodzielnie zrobiła na wyrywki 3 testy próbne, ale nie ćwiczyła w warunkach egzaminacyjnych, bo w jej sytuacji było to niemożliwe. W połowie lutego zrobiła jeden kompletny próbny test, ale również podzielony na arkusze, więc wyniki nie były bardzo miarodajne. W tym próbnym teście Renata oblała część Use of English, i to dość spektakularnie.
Na ostatnim spotkaniu Renata zastanawiała się, czy podchodzić do egzaminu. Takie myśli i chęć zmiany decyzji last minute zdarzają się naprawdę często. W końcu jest to dość stresująca sytuacja, a takich wolimy unikać.
Egzamin
Na szczęście Renata się nie rozmyśliła!
Renata podeszła do egzaminu w wersji papierowej w Krakowie. Egzamin ustny miała dzień przed pisemnym, więc wymagało to od niej trochę więcej kombinacji, bo do centrum egzaminacyjnego miała ponad 200 km. Jednak wysiłek się opłacał.

Renata zdała egzamin B2 First (FCE) na ocenę C i średnią punktów 166. Wyniki ze wszystkich części egzaminu są do siebie bardzo zbliżone. Nie zawaliła żadnej części i a ostateczne wyniki są bardzo podobne do tych z testów próbnych, więc widać, że poradziła sobie nawet w stresie i pod presją czasu. Najgorzej poszła część Use of English, czego się spodziewałyśmy, ale ona również została zaliczona.
Wrażenia Renaty
Na początku kwietnia, 5 tygodni po egzaminie, Renata napisała:
Czułam że poszło mi fatalnie na każdym etapie, na speakingu się tak zestresowałam że w pewnym
momencie się zaciełam i miałam pustkę w głowie (…). Po wyjściu z egzaminu byłam tak zła że stwierdziłam że nie będę wchodzić na wyniku bo wiedziałam że nic z tego nie będzie.
Jak widać odczucia nie zawsze idą w parze z faktycznymi wynikami, a bardzo często zaniżamy nasze osiągnięcia. Renata na szczęście nie miała racji i zdała egzamin. Gratulacje!
Zacznij przygotowania do FCE z gotowym planem!
Pobierz darmowy FCE Starter Pack – znajdziesz tam m.in. strukturę egzaminu, checklisty, plan nauki i przydatne zwroty do pisania. Pobierz bezpłatnie tutaj